Dżdżownica kalifornijska

Dobre, bo kalifornijskie

Tak jak owca wrzosówka jest nazywana ekologiczną kosiarką do trawy, bo zjada wszystko, czego nie wezmą do pyska inne roślinożerne zwierzęta, tak dżdżownicy należy się tytuł ekologicznego młynka do odpadków. Zeżre, przerobi na nawóz i jeszcze będzie szczęśliwa z warunków życia, jakie jej stworzyliśmy.

Co prawda nie znamy jeszcze sposobu mierzenia poziomu zadowolenia u dżdżownic, ale skoro żyją wcale długo, rozmnażają się regularnie i wyglądają tak nieprzyjemnie śluzowato jak zwykle – to należy założyć, że są całkiem szczęśliwe. Pozostawiamy tę kwestię zwierzęcym psychologom, sami zaś zajmijmy się zadowoleniem hodowców dżdżownic. Nie każdy bowiem osiąga w tej dziedzinie sukcesy. Sekretem jest dobranie sobie odpowiednich podopiecznych, a konkretniej – wybór odpowiedniego gatunku skąposzczetów (tak nazywa się grupa bezkręgowców, do której zaliczają się również nasze obślizgłe stworzonka).

Spośród około 32 gatunków dżdżownic najlepsze efekty hodowlane, tj. użyteczne przy produkcji kompostu, też rozmnażające się wartko, by nastarczyć przynęty zainteresowanym rybakom i pokarmu zjadającym je kurom (przykładowo), daje dżdżownica kalifornijska. Zdecydowanie króluje ona w rankingach sprzedaży specjalistycznych sklepów i nie bez powodu zyskuje uznanie.

Red Hybrid of California – taka jest angielskojęzyczna nazwa tego gatunku. O tyle istotna, że to właśnie amerykańskim badaczom zawdzięczamy jej wyhodowanie, czy też –żeby być precyzyjniejszym – zmodyfikowanie na tyle, by w kompostowniku, tj. w środowisku organicznym, czuła się jak u siebie w domu i przy okazji najwydajniej zajmowała się przetwarzaniem jego zawartości w ekologiczny nawóz, zwany biohumusem.

Dżdżownica kalifornijska jest długowieczna – przewyższa swe pospolite kuzynki co najmniej trzykrotnie w tym względzie. Takie stworzonka żyją nie dłużej niż cztery lata, podczas gdy ten specjalny gatunek dożywa sędziwego wieku nawet 16 lat. Mimo amerykańskiego pochodzenia, nie jest dżdżownica kalifornijska wybredna, zjada zarówno resztki roślinne, jak i zwierzęce, nie gardzi papierem i szmatami (oczywiście zbutwiałymi), słomą, sianem, trocinami, resztkami pieczywa, zepsutymi przetworami mlecznymi i owocowymi, a na deser zajada się liśćmi i gnijącymi kwiatami, które już nie zdobią stołu. To o tyle istotne, że pozostałe gatunki dżdżownic spotykane w naturalnym środowisku mają swoje żywieniowe preferencje i zazwyczaj wybór konkretnego gatunku wiąże się z selekcją organicznych odpadków, z których chcemy uzyskać humus; w przeciwnym razie opuszczą przygotowanym im domek i tyle je widzieliśmy. Te kalifornijskie, jeśli mają dostatek pożywienia, są zdecydowanie domatorkami i nie musimy się martwić, że nas opuszczą. Na marginesie należy dodać, że papier i trociny są ważnym elementem diety dżdżownic, jako że dostarczają im potrzebną do budowy osłonek jaj celulozę; pamiętać zaś należy, że nie potrafią one czytać i oszczędzać im farby trującej, która dostarcza trujących dla ich organizmów związków chemicznych.

W odróżnieniu od innych dżdżownic odmiana kalifornijska zadowala się płytkim podłożem – wystarczy jej pięciocentymetrowe. Pozwala to zaoszczędzić czas, miejsce, a i pieniądze tym, którzy nie zamierzają stać się dżdżowniczymi potentatami.

Nietrudno też zachęcić ją do rozmnażania, co ma ogromne znaczenie, jeśli próbujemy z ich pomocą uzyskać nawóz czy zdobyć większą ilość rybackiej przynęty. W sprzyjających warunkach hodowlanych kolonia dżdżownic kalifornijskich w ciągu roku może dwudziestokrotnie zwiększyć swoją liczebność, nawet w naturalnym, kompostowym środowisku przyrost będzie co najmniej dziewięciokrotny.

Jeśli wśród czytelników znajdzie się ktoś, kto zamierza hodowlę dżdżownic założyć we własnej piwnicy lub w pustym akwarium, również namawiamy na wybór czerwonawej dżdżownicy kalifornijskiej, choć przecież nie ze względu na kolor pasujący do zasłon w salonie. Idzie o to, że kalifornijka, jaką ją czule nazywają miłośnicy pełzających stworzonek, doskonale dostosuje się do warunków, jakie jej wytworzymy. W domowych pieleszach będzie się czuła równie dobrze, jak w kompostowniku ustawionym w najbardziej ustronnym miejscu podwórza czy ogrodu. I nie będzie próbowała uciekać, co w warunkach akwariowych zdarza się niemal wszystkim pozostałym gatunkom.

Jest popyt, jest i podaż – w Internecie roi się od ofert sprzedawców zarodowych gromad dżdżownicy kalifornijskiej. Zanim jednak zdecydujemy się na zakup i rozpoczęcie hodowli, sprawdźmy źródło, by się nie okazało, że nabyta gromadka nie nadaje się do rozmnażania albo co gorsza nie jest tym gatunkiem, jaki chcieliśmy. Różnice zewnętrzne bywają nieznaczne (a dotyczą pigmentacji ciała, czyli odcienia koloru rdzawego), zaś hodowlane są ogromne. 

 

Na co przeznaczysz 1% podatku w tym roku?

Oddasz go Urzędowi Skarbowemu czy przekażesz Organizacji Pożytku Publicznego Fundacja FERSO?

Zobacz jak wiele dobrego robimy dla miejskich ubogich dzieci, dla ochrony natury, zwierząt i roślin, wyobraź sobie czego jeszcze dokonamy za jeden procent
Twojego podatku!